Gorzej mi.

20 Marzec 2011

Gorzej mi, bo każdego dnia dowiaduję się gorszej rzeczy o sobie. Smucę się w nadziei, że jak sobie popłaczę to choć na chwilę emocje ze mnie opadną. To zazwyczaj nie działa, ja wiem, ale nic innego nie jestem w stanie wymyślić. Jednak… tak – zumba. Ale to jest jakaś nierealna przyszłość. Zorientowałam się też, że tak naprawdę, omijając fakt, że mam problemy z formułowaniem swoich myśli, nie mam komu o nich powiedzieć. Bliskie mi serca siedzą, albo w Łodzi, albo Warszawie, albo Starachowicach. Zostało mi gadu – gadu i czekanie na odpowiedzi na wiadomości. Jakie to nędzne. Nie chce mi się wychodzić z domu, nie mam gdzie, nie mam z kim. Dziwię się jeszcze, że Justyna się do mnie odzywa, bo ją bardzo olewam i mam tego świadomość.

Z racji tego, że właśnie znalazłam pracę i prawdopodobnie, jeśli dobrze pójdzie, to będę pracować minimalnie na pół etatu, rozważam wybranie się do jakiegoś kolegi lekarza, coby ze mną porozmawiał i przeanalizował to, co robię nie tak i postarał się mi pomóc to zmienić. Wiem, że nie jestem szalona, jednak to by było bardzo dojrzałe z mojej strony, gdybym to zrobiła z własnej inicjatywy. Poza tym na tym by się kończyła moja dojrzałość. Czasem się zastanawiam, czy dobrze, że mieszkam z Filipem. To ja to wszystko psuję. Wiem, że to ja. Może czasem przesadza, ale z reguły ma rację. To mi zamyka usta, chowam pod siebie ogon i przyjmuję beszt na kark. Jestem winna, należy mi się, nie rozumiem, czemu go to tak denerwuje. Są kwestie, w których nie potrzeba komentarza, zrobiłam źle, wiem o tym, znowu, więc tym bardziej należy mi się kara. Coraz bardziej przyzwyczajam się do przeświadczenia, że naprawdę nie potrafię nic ze sobą zrobić i nie nadaję się do życia z ludźmi. Nie wiedziałam, że obrosłam w skorupkę. Kiedy to się stało? Zupełnie nie zauważyłam… Pytanie tylko, jak gruba ona jest i ile siły muszę włożyć, żeby ją rozbić. A może powoli zeskubać? Wszystko jedno, nie uważam, żebym była w stanie to zrobić. Jestem alienem o zaburzonym życiu wewnętrznym. Z tym sama nic nie zrobię.

Jak odzyskać utraconą siłę i determinację, żeby spojrzeć na wszystko jeszcze raz świeżym okiem, a nie marudzić i się chować. Czasem mam porywy odwagi. Jednak istnieją one tylko wtedy, kiedy nie mam innego wyboru. Nie boję się ludzi, tak uważam. W rzeczywistości boję się Filipa bardziej, niż wszystkiego innego, bo go zawodzę i jak tak dalej pójdzie to mnie zostawi bez mrugnięcia okiem, wiem, że nie będzie miał nawet jednego wyrzutu sumienia. Będzie okrutny, jak ja bezmyślna jestem teraz. Czyli niesamowicie. I kiedy się kłócimy to ja tylko to mam w głowie, dlatego nic innego nie mogę z siebie wykrztusić, bo ja już cierpię to, co się nieuchronnie zbliża.

Dziękuję, dobranoc.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.